Z zawodowych swych powinności wiemy, że jedną z cech dobrego
dowodzenia jest osobisty przykład. Nie może być i tym razem inaczej, stąd
Tadeusz, jako pierwszy rozpoczyna nasz pamiętnikarski cykl. Idźmy za jego
przykładem.
Admin
_________________________________________________________________________________
Pierwsze świętowanie Dnia Wojska Polskiego
Przypomnę zarys historyczny tego święta z wikipedii.
Bitwa pod Lenino. – bitwa stoczona w dniach 12-13
października 1943 nieopodal wsi Lenino, na Białorusi pomiędzy radziecką 33
Armią Frontu Zachodniego i walczącą w jej składzie polską 1 Dywizją Piechoty
im. Generała Tadeusza Kościuszki a Wehrmachtem - 337 Dywizją Piechoty.
Bitwa ta była pierwszym bojem wojsk polskich zorganizowanych
w ZSRR, dlatego rocznica jej 12 października była od 1950 do 1991 roku
obchodzona była jako Dzień Wojska Polskiego. Za udział w tej bitwie przyznawane
było odznaczenie – Krzyż Bitwy pod Lenino, ojciec mój - Kazimierz Chorbot,
przeszedł szlak bojowy od Lenino do Berlina.
Nasze świętowanie
Grupa podchorążych z pierwszego rocznika porozumiała się i
zorganizowała to święto inaczej niż nakazywała ówczesna tradycja. Postanowili
uczcić ten tak ważny dla żołnierzy wieczór według swego pomysłu. Koledzy
podchorążowie Witold Konieczny, Zdzisław Kucharczyk i ja, postanowili uczcić
ten tak ważny dzień. Wieczorem, kiedy kadry już nie było, przebraliśmy się w
cywilne ubrania, do których mieliśmy jeszcze dostęp. Byliśmy przed przysięgą i
bez zgody, samowolnie, przez płot opuściliśmy koszary. Weseli pełni wrażeń i pod
humorem wracaliśmy do szkoły.
Część humorystyczna.
W tym dniu obowiązki służby wartowniczej w uczelni pełnili młodzi żołnierze czynnej służby pododdziału zabezpieczenia ćwiczeń i strzelań.
My podchorążowie po przeskoczeniu płotu zostaliśmy zatrzymani przez wartownika.
Przez godzinę leżeliśmy na ziemi pod groźbą użycia broni, aż do zmiany
wartowników. Nie mogliśmy się ruszać. Nie przewidzieliśmy takiego zabiegu
okoliczności. Spotkała nas za tą wpadkę zasłużona kara. A to święto Dnia Wojska
Polskiego pozostanie w naszej pamięci na zawsze.
Czołem!
Tadeusz Chorbot

Podobna historia jest też na moim koncie, związana z wyjściem kolegów z plutonu do fryzjera. Czeka na opowiedzenie.
OdpowiedzUsuń